Niektórzy twierdzą, że trudny uczestnik jest jak arabski feniks – nikt go nie widział, ale podobno istnieje. No, powiedzmy, że stwierdzenie, iż nikt nie widział trudnego uczestnika, jest nieco przesadzone, ale czy nie jest tak (przyznajmy się uczciwie), że częściej nakręcamy się na to, ze będzie, jaki będzie, a w praktyce występuje rzadko wśród osób, które szkolimy. Tym rzadziej, że w dzisiejszych realiach biznesowych w większości nasi uczestnicą pojawili się na szkoleniu z własnej potrzeby, z własnej woli i nikt ich nie zmusza do udziału.

Jeżeli jednak już zidentyfikujesz trudnego uczestnika, to przede wszystkim nie nastawiaj się do niego źle. W znakomitej większości takich przypadków nie zdaje sobie on sprawy z faktu, że utrudnia ci pracę. Nie ma złych intencji, tylko przejawia potrzebę wykazania się wiedzą, albo dowcipem lub też jest po prostu zmęczony i dlatego biernie reaguje na twoje zachęty do aktywnego ćwiczenia. Nie szukaj konfrontacji z trudnym uczestnikiem. Po co ci to? Grupa będzie się bawić jego i twoim kosztem. Nie pouczaj go ostentacyjnie – grupa odbierze to jako twoją słabość i tylko ty stracisz na autorytecie. Co zatem robić? W zależności od rodzaju trudności, jakie sprawia, metody są różne. Ale jedna wspólna na początek: na pierwszej przerwie po prostu porozmawiaj z nim na boku, uświadom mu co robi i w jaki sposób utrudnia to pracę tobie, grupie czy też przebieg szkolenia. Zazwyczaj ten etap pomaga. Nikt zdrowo myślący nie chce przecież świadomie szkodzić innym i sobie też, bo przecież to on ma wynieść kompetencje ze szkolenia, które trener może prowadzić w dogodnych warunkach.